Dzień −6
Cywil!!!
Wakacje! Mam cały czerwiec i lipiec dla siebie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio zdarzyła się taka sytuacja. Przez ostatni tydzień odliczałem dni do cywila, a dziś nie siedzę na callach i jeszcze się nie przyzwyczaiłem. Teraz mogę na spokojnie zająć się ostatnimi przygotowaniami do wyjazdu.
Kupiłem sobie z okazji wyprawy trochę nowego szpeju rowerowo-turystycznego, bo zamierzam spać głównie pod namiotem, na dziko, jeśli się da (w Szkocji to jest nawet legalne, a w Anglii nie, ale nie mówcie nikomu). Mam więc nowe sakwy (Crosso Dry 60 – stare no-name'y służyły mi wiernie przez lata, ale zaczynają się pruć i przecierać i zapragnąłem wygody w zakładaniu), namiot jednoosobowy (Rockland Soloist Plus), śpiwór (długo się zastanawiałem, czy puchowy, ale w końcu kwestia łatwiejszego maintenance'u i odporności na szkocką wilgoć przeważyła i zdecydowałem się na lekki syntetyk, Pinguin Tramp, plus wkładkę termiczną na wypadek chłodnych nocy) i materac dmuchany zamiast karimaty (Sea to Summit Ultralight).
Wypadałoby to wszystko przetestować zawczasu, ale nie miałem kiedy. Będzie więc eksperyment na żywca. YOLO. Jadę jeszcze na parę dni do Krakowa, więc zdjęcia szpeju na razie nie będzie.

Potrzebuję jeszcze zrobić parę rzeczy przed wyjazdem: zadbać o księgowość, leki, zezwolenia na ich przewóz (to osobna historia, o której za chwilę) i przejrzeć garderobę, zanim się spakuję – zdaje się, że mam deficyt koszulek porządnie odprowadzających wilgoć. W poniedziałek czeka mnie więc trochę biegania po mieście. A we wtorek – wylot. London, baby!
Próbowaliście kiedyś przewozić leki na ADHD przez granicę? Bo ja jeszcze nie, ale na szczęście dowiedziałem się zawczasu, jak to zrobić. Potrzebne są dwa dokumenty: dla brytyjskiej służby granicznej wystarczy zaświadczenie podpisane przez lekarza, w którym ma być napisane, co to za lek, ile go wiozę i w jakich dawkach. A żeby wywieźć metylofenidat z Polski, potrzebny jest (baczność!) „Dokument umożliwiający przywóz lub wywóz środków odurzających, substancji psychotropowych lub prekursorów kategorii 1 na własne potrzeby lecznicze” (spocznij). Tu jeszcze ma znaczenie, czy podróżuje się w obrębie UE czy poza nią, bo jeśli w obrębie, to ten dokument nazywa się trochę inaczej i wystawia go wojewódzki inspektorat farmaceutyczny. A w moim przypadku – Główny Inspektorat.
Dziś rano dzwoniłem do GIF drugi raz i się dowiedziałem, że ten wniosek, co to go złożyłem przedwczoraj ePUAP-em, ma braki, bo nie wystarczy, że podam kod e-recepty, muszę załączyć stosowne PDF-y pobrane z pacjent.gov.pl. No to pobrałem i załączyłem. Może zdążą. Potrzebuję te leki jeszcze kupić, bo z dostępnością w aptekach jest krucho. Oby się udało.
O ogólnym planie wyprawy będzie osobny post, jeszcze zanim wyruszę. A od 8 czerwca zacznę Was spamować doniesieniami z drogi. :)

